7/02/2015

STARBUCKS COPYCAT: Iced Caramel Latte Macchiato


To chyba jedna z moich ulubionych serii, której kontynuacja sprawia mi aż tak wielką frajdę! To już moja 4 propozycja (choć tym razem jest tylko 1 główny bohater). Dzisiaj pokażę Wam, jak szybko i tanio możecie przygotować Iced Caramel Latte Macchiato uwielbiane przez wielu w Starbucksie. To także mój ostatni ulubieniec miesiąca. Od razu powiem, że nie musicie bardzo dokładnie trzymać się wskazanych przeze mnie proporcji - wszystko według Waszych indywidualnych upodobań.



Starbucks Iced Caramel Latte Macchiato
- kilka kostek lodu (5-7)
- syrop waniliowy - ok. 2 łyżki
- syrop karmelowy (przepis podrzucę jeszcze dzisiaj tu) - ok. 2 łyżki
- ok. 200ml mleka
- 2 espresso (ja użyłam kapsułkę kawy od Cappucino z ekspresu Dolce Gusto)

Na dno kubka wlej syrop waniliowy i karmelowy. Wrzuć kostki lodu. Dodaj mleko, a następnie zalej całość przygotowaną wcześniej kawą. Na wierzch możesz dodać również nieco syropu karmelowego. Smacznego!





6/23/2015

POMYSL NA PRZYJECIE-NIESPODZIANKE DLA WASZEJ PRZYJACIOLKI!


Choć zabrzmi to nieskromnie, muszę Wam powiedzieć, że wśród moich znajomych ja i moje przyjaciółki jesteśmy znane jako "specjalistki od kreatywnych urodzin", a każda moja opowieść o tym, co niedawno zrobiłyśmy, powoduje westchnienia "jeeej, ja też tak chce!" i zostawia szeroki uśmiech na długi czas. Wszystkich zadziwia skala takiego przedsięwzięcia, to, ile wymaga przygotowań, ale dla nas to rzecz zupełnie naturalna, nie wyobrażamy sobie, żebyśmy miały zrobić to w sposób inny niż ten. Może bierze się to z tego, że jesteśmy uzależnione od przeglądania inspirujących blogów i bez przerwy podrzucamy sobie coraz to nowsze pomysły. Tym razem przeszłyśmy same siebie i podjęłyśmy się zorganizowania przyjęcia w 7 dni - najgorsze było to, że wybrałyśmy najbardziej pracowity czas ostatnich poprawek w szkole. Dzisiaj opowiem Wam o niespodziance urodzinowej urządzonej niedawno naszej Przyjaciółce oraz podrzucę Wam kilka pomysłów, wskazówek, które ułatwią spersonalizowanie takiej imprezy.1. Zastanów się nad tym, co Was  razem ostatnio śmieszyło - na pewno miałyście motyw, temat, który prześladował Was cały czas. Zdradzę Wam, że w naszym przypadku były to Bączki. Zostały one tematem przewodnim naszej imprezy - tort w kształcie Bączka (robiony własnoręcznie przez 6 godzin), Lilou z grawerem 'Bączki', torba płócienna z rysunkiem 'wiadomojużczego'. A wiecie dlaczego to wszystko? Pewnie niektórym wyda się to infantylne, no bo w końcu KTO ROBI TORT W KSZTAŁCIE PSZCZOŁY? Ale dla nas to ma szczególne znaczenie - dzięki takim drobnym rzeczom, ta impreza na zawsze zostanie w pamięci!

2. Przypomnij sobie, o czym niedawno rozmawiałyście. Klaudia, dla której organizowaliśmy tę imprezę, wspominała kiedyś o pikniku na Polu Mokotowskim, dlatego postanowiliśmy zrobić taki dla niej! Z pięknymi dekoracjami, pojemniczkami, pysznym jedzeniem. Mieliśmy nawet hamak, który skradł wszystkich serca i stał się atrakcją nr 1!



3. Na czym polegała nasza niespodzianka?
Jedna z nas umówiła się z Klaudią w czwartek pod pretekstem zakupów w centrum. Później zaciągnęła ją metrem na Pole Mokotowskie. I tam zaczęła się zagadka! Już od wejścia do parku w ziemię wbite były kolorowe flagi (jeżeli widzieliście je w ostatni czwartek, wiedzcie, że to nasza zasługa :)) Dziewczyny musiały podążać za flagami, aż w końcu dotarły na nasz piknik. Już z daleka widać było nasze kolorowe balony, girlandy, hamak. Poza tym, że wszystko tak ładnie wyglądało, wymagało wielkiego zgrania i dobrej organizacji. Musieliśmy dopilnować, żeby Klaudia ze swoją towarzyszką dotarły nieco później od nas. 
W tym czasie podzieliliśmy się na teamy, z czego każdy odpowiedzialny był za co innego - trzeba było kupić przekąski, napoje, zamówić pizzę, jechać ją odebrać, kupić lody, ale w takim odstępie czasowym, żeby być na czas, a jednocześnie, aby jeszcze żywe dotrwały przybycia Klaudii (pomimo, że mieliśmy specjalną torbę, która podobno trzyma temperaturę, woda zamiast lodów była niestety nieunikniona). Wcześniej kupiliśmy bańki, a ja stworzyłam spersonalizowane etykietki z imionami - obowiązkowo w bączkowym motywie! PS Jeżeli zastanawialiście się, czy osobnik w Arkadii, z wielką czerwoną torbą KAUFLAND i kwiatami pod pachą to ja, rozwieję Wasze wątpliwości i nie będę zaprzeczać..  



Metoda na zorganizowanie super-urodzin jest też super-prosta! Zróbcie zrzutę, zaplanujcie budżet (w naszym przypadku tego chyba zabrakło..), pomyślcie o tym, czym zaskoczylibyście swoich bliskich i do dzieła! Ja wyznaję też zasadę, że prezent - opakowanie i zawartość - nie są najważniejsze, bo w końcu sam taki piknik niespodzianka jest BEZCENNYM podarunkiem, po którym będzie więcej wspomnień niż po niejednej bransoletce, kosmetykach czy książce. Mam nadzieję, że tymi zdjęciami uda mi się Was zainspirować do posunięcia się nieco dalej niż zarezerwowania stolika w pizzerii :) 
PS. To nie koniec urodzinowych postów - w końcu to nie pierwsza nasza akcja!




6/07/2015

9 RZECZY, KTORE MUSISZ WIEDZIEC PRZED BALEM!


W ostatnią środę miałam swój pierwszy (i mam nadzieję - nieostatni) w życiu bal, ale wszyscy żyli nim już od poprzedniego tygodnia! Wiadomo, że to nie to samo, co studniówka, choć wymagał prawie tyle samo przygotowań. Nie obyłoby się bez kilku niezawodnych wskazówek, którymi chcę się teraz z Wami podzielić. Nieważne, czy bal macie jeszcze w tym roku, czy za rok, na pewno Wam się przydadzą! 
1. Bal to nie studniówka 
- to zdanie wbijcie sobie do głowy i pamiętajcie o nim cały czas. Przypominajcie sobie je, gdy kupujecie sukienkę, buty, szukacie 'fryzurowych' i makijażowych inspiracji. Dzięki temu unikniecie jakiejkolwiek wpadki. Do tego punktu będę wracać dość często w trakcie posta. Tutaj może skrótowo, ale spójrz na podpunkt drugi :) 

2. Fryzjer to zło 
- o tym przekonały się wszystkie moje koleżanki (może prócz nielicznych wyjątków). Ja również. Kiedy zapisywałam się do, podobno poleconego, fryzjera zapomniałam już chyba, dlaczego od lat nie bywam w salonach... Ale nie wiem, co mnie podkusiło, zaryzykowałam, choć idąc, uginały mi się nogi z obawą, że będę wyglądać co najmniej jakbym wyrwała się z epoki Ludwika XVI. Miałam wydrukowane zdjęcie, ta fryzura naprawdę nie była niczym wymagającym (ot! zwyczajne "messy waves" - ciekawskich odsyłam tutaj), choć byłam świadoma, że będzie ciężko, żeby wyczarować nawet coś takiego z moich cienkich włosów. O żadnych upięciach nie chciałam słyszeć, bo (przepraszam, mam nadzieję, że mi wybaczycie) dla mnie to tandeta, nie mój styl, zupełnie mi się nie podobają - są jednak pewne odstępstwa od zasady, ale zdarzają się bardzo sporadycznie. Na fotelu siedziałam spokojnie przez niecałe 15 minut - próbowałam się nawet zaprzyjaźniać (przysięgam!), zrobiło się całkiem przyjemnie, mając nadzieje, że MOŻE nie będzie tak źle,... ale czar prysł, kiedy do akcji wkroczyła wielka szczotka, przez którą - jak mówiła mama - wyglądałam jak Anne Wintour (tata określał to bardziej jako telewizor,.. więc w sumie już nie wiem, komu mam wierzyć). Zapytana, czy fryzurę utrwalać, z uprzejmym uśmiechem podziękowałam i najszybciej jak to możliwe wyszłam. 
Po wizycie u fryzjera każdy osobnik przechodzi 3 stany: 1. piekielna złość, płacz, masz ochotę usiąść i przeklinać (nie przesadzam) 2. próba pogodzenia się ze swoim fatalnym stanem (stan przejściowy) 3. dojście do wniosku, że na świecie są większe problemy niż fryzura, która nie powinna psuć humoru przez cały wieczór - trochę czasu minie niż znajdziesz się w tym etapie. Szybko skoczyłam do Rossmanna po sól Toni&Guy i odratowałam swoje włosy. Gdybym tylko wiedziała, że zamiast 70 zł, mogę wydać 12 na sól, oszczędziłabym sobie nerwów. W połowie balu moje włosy i tak były (o dziwo!) proste jak drut - szanowna pani fryzjerka robiła moje fale prostownicą. Morał z tego więc taki: fryzjerzy już tak mają, że prawie nigdy nie łapią twojej wizji, zatem szkoda czasu, nerwów i pieniędzy, skoro to tylko bal gimnazjalny, a wizję swojej idealnej fryzury możesz z powodzeniem zrealizować samodzielnie! :) Już wkrótce pokażę Ci na blogu! 

3. Sukienka
Byłam we wszystkich (no dobra, prawie wszystkich) możliwych galeriach w Warszawie i NIC nie znalazłam. Teoretycznie mogłabym iść na bal w jednej ze swoich 'starych' sukienek, bo.. - i tu odsyłam do punktu pierwszego! Z pomocą przyszedł mój ulubiony sklep online - Zalando - tamdamdam! to nie jest żadna kryptoreklama, po prostu dażę go wielkim zaufaniem i mogę Wam polecić z ręką na sercu! O ile będąc we wszystkich możliwych sieciówkach, nie znalazłam ani jednej sukienki, tak na Zalando kupiłam DWIE idealne! Miałam pewność, że nikt nie będzie miał takiej samej :) Zatem, jeżeli macie problem ze znalezieniem  kreacji, poszukajcie w internecie. Często sklepy mają bardzo 'wygodne' warunki zwrotu i dostawy! 

4. Buty 
Moim zdaniem (i na te dwa słowa akcent, proszę!) na taki bal, jakim jest gimnazjalny, nie ma co stroić się w 14cm szpilki. I tak większość osób kupuje je na raz, a po polonezie zmienia na płaskie buty. Poza tym, nie oszukujmy się, mało jest 16-letnich dziewczyn, które POTRAFIĄ poruszać się na tak wysokich butach.  Nie zapomnijcie zabrać wygodnych balerin, żeby bez bólu móc przetańczyć kilka następnych godzin. 

5. Makijaż
Chyba nie muszę po raz kolejny mówić, gdzie powinnam Was teraz odesłać.. :) W tym przypadku wolałam w ogóle nie ryzykować. Miałam dokładną wizję tego, jak chcę wyglądać, więc nie było problemu, żebym 'obsłużyła się' sama. Nie chciałam wyglądać 50 lat starzej, zależało mi na delikatnym makijażu. Poniżej znajdziecie spis wszystkich moich kosmetyków, które użyłam do wykonania mojego makeupu. 

6. Jak utrwalić makijaż?
Tego dnia nałożyłam więcej podkładu niż zwykle, dodatkowo wymieszałam go z odrobiną kremu. W internetach znalazłam trik, że niby dzięki spryskaniu twarzy wodą termalną, po nałożeniu podkładu i pudru, dłużej się utrzyma, ale sama powątpiewam w jej cudotwórcze działanie. 

7. Zabawa
- myślałam, że nie umiem tańczyć, choć słuch muzyczny i poczucie rytmu mam. Z przyjaciółkami obstawiałyśmy, że przesiedzimy te kilka godzin, coś tam zjemy i wrócimy do domu. Jeszcze na samym początku balu, wszystkie chciałybyśmy siedzieć w domu w szlafroku, popijając herbatę przy filmie. Nie wiem, jak to się stało, ale bawiłyśmy się przegenialnie! Prawie cały bal przetańczyłyśmy, patrząc z politowaniem na wszystkie osoby, które wstydziły się dołączyć. Zatem nie macie powodów, żeby się wstydzić, idźcie się bawić, bo to ostatnie chwile z Waszą klasą :) 
8. Róbcie dużo zdjęć
Przed balem specjalnie przebyłam pół Warszawy i internetów, żeby odnaleźć film do Instaxa, bo wiedziałam, że nie odpuszczę takiej okazji, żeby zrobić ostatnie zdjęcia z moją klasą. Nieważne, czy macie Instaxa, lustrzankę, zwykłą małpę, czy telefon, róbcie dużo zdjęć! Wiadomo, że każdy dostanie płytę z filmem i zbiorowymi zdjęciami, ale te, zrobione samodzielnie, w gronie najbliższych przyjaciół są najlepszą pamiątką. 

9. Emergency kit!
Nie zapomnijcie o zabraniu kilku naprawdę niezbędnych rzeczy, które mogą uratować Wam życie w trakcie balu. Moimi niezbędnikami są: mini-żel antybakteryjny Bath&Body Works (moje nowe odkrycie: zapach bambusa), chusteczki, maskara, zapasowa para rajstop (nie uwierzycie, ile osobom uratowała ona tyłek!), puder, mały flakonik perfum, szminka, guma albo cukierki miętowe i dobre samopoczucie! :) 
Miłej zabawy! 

A jakie Ty dopisałabyś jeszcze wskazówki? Koniecznie dzielcie się w komentarzach! :)  

5/23/2015

DIY: ZDROWE SMOOTHIES!


Wybaczcie, że musieliście trochę czekać, ale pogoda niekoniecznie chciała ze mną współpracować i zrobienie zdjęć zajęło kilka dni :) Kiedy kupowałam ten kubek, w tej samej chwili pojawił mi się pomysł na post. Co prawda, nie przepadam za smoothie z dodatkiem jogurtu, dlatego też przygotowałam przepisy, w których się bez niego obędzie. W ogóle zauważyłam, że ostatnio znacznie więcej czasu spędzam w kuchni - stąd też nagła fala takich postów. Do tego dochodzi jeszcze, moja trwająca już ponad miesiąc, obsesja na punkcie zdrowego odżywiania (chociaż nie jestem wobec siebie już taka rygorystyczna i czasem pozwolę sobie na batona :)) Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie na dobre będę miała spokój w szkole i będę mogła całkowicie oddać się pracy na blogu. Ale o tym opowiem Wam innym razem! Teraz czas na przepisy! I'm sorry that you had to wait so long for this post, but unfortunately weather wasn't good and having my photos taken took me a few days. When I was buying this jar, I came up with the idea for the post! I hate smoothies with yoghurt, that's why I prepared recipes which don't require adding it. In addition, I noticed that I have been spending a lot of time in kitchen recently - much more than I used to. As a result, there are a lot of 'cook it yourself' posts and I'm still obsessed with healthy eating (but, sometimes I let myself eat a chocolate bar ). I hope I'll have more free time soon and I'll be able to post more often, but we we'll talk about it next time. Enjoy the recipes! :) 

- 1/2 of grapefruit 
- 1 large sweet apple
- 2 cups of spinach
- 1 banana (previously sliced and frozen)
- 2-3 ice cubes
- 1/2 cup of unsweetened almond milk, water or orange juice 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
- 1/2 grejpfruta 
- 1 duże słodkie jabłko
- 2 szklanki szpinaku
- 1 banan (uprzednio pokrojony i zamrożony)
- 2-3 kostki lodu
- 1/2 szlanki niesłodzonego mleka migdałowego, wody lub soku pomarańczowego 



- 2 mango, pokrojone w kostkę
- 1/2 szklanki mrożonych truskawek
- sok z połowy limetki
- 1 łyżka miodu
- 1/2 szklanki wody
- 2 mangos, cubed
- 1/2 cup of frozen strawberries
- juice of half lime
- 1 Tbsp of honey
- 1/2 cup of water 




Tutaj aż prosi się o zdjęcie "expectations vs reality", bo spodziewałam się nieco innych efektów.. ;-) Nie ulega jednak wątpliwości, że tęczowe smoothie to bomba witaminowa!
Jogurtowa (niestety) baza: 
- 6-8 kostek lodu
- 1 mrożony banan
- 1 szklanka jogurtu
- 1 i 1/2 szklanki soku pomarańczowego
I zółta warstwa:
- 1 szklanka bazy
- 1/2 szklanki kawałków mango
- 1/2 szklanki soku pomarańczowego

II pomarańczowa warstwa: 
- 1 szklanka bazy
- 1/2 szklanki startej marchewki
- 1/2 szklanki pomarańczowego soku

III różowa warstwa: 
- 1 szkl bazy
- 3/4 szkl mrożonych malin
- 1/2 szkl soku pomarańczowego

IV mocno różowa warstwa: 
- 4 kostki lodu
- 1/2 szkl mrożonych malin
- 1 szkl soku

V fioletowa warstwa: 
- 1 szklanka mocno-różowej warstwy,
- 1 szklanka borówek
- 1 szklanka soku pomarańczowego

Smoothie base: 
- 6-8 ice cubes
- 1 frozen banana
- 1 cup of yoghurt
- 1 1/2 cup of orange juice

I yellow layer: 
- 1 cup of smoothie base
- 1/2 cup of (frozen) mango chunks
- 1/2 cup of juice

II orange layer: 
- 1 cup of the base
- 1/2 cup of grated carrot
- 1/2 cup of juice

III pale pink layer: 
- 1 cup of base
- 3/4 cup of frozen raspberries
- 1/2 cup of orange juice

IV hot pink layer: 
- 4 ice cubes
- 1/2 cup of frozen raspberries
- 1 cup of juice

V purple layer: 
- 1 cup of hot pink base
- 1 cup of blueberries
- 1 cup of orange juice





A jakie są Wasze ulubione przepisy na smoothie? Piszcie koniecznie w komentarzach! :) 

5/10/2015

DIY: DZIEN MAMY x wideo sponsorowane


Długo zastanawiałam się, jaki prezent sprawiłby największą radość mojej mamie. Książka, dobra płyta, bukiet, biżuteria... ale to wszystko wciąż wydawało mi się zbyt banalne. Wpadłam na pomysł, że jeszcze większą przyjemność sprawi jej przepyszne śniadanie! W przypadku tej niespodzianki macie pewność, że wszystko przypadnie Waszej mamie do gustu. Ciężko jest trafić z biżuterią, ubraniami, muzyką, ale chyba doskonale wiecie, co UWIELBIA jadać Wasza Mamuśka! :) Upiecz tort - pierwszy raz w życiu zrobiłam tort szpinakowy, który jest przepyszny, a przepis do niego znajdziecie właśnie tutaj. Całkiem szybko się go robi, a wygląda naprawdę ciekawie i smakowicie. Do tego świeże owoce - w moim przypadku arbuz, ale równie dobrze prezentować się (i oczywiście smakować!) będzie sałatka z ulubionych owoców Waszych mam. Co więcej, przygotowałam opiekane kanapki z rukolą, szynką parmeńską, serem, świeżym pomidorem. Do picia najlepsza wydawała mi się woda gazowana z cytryną, pomarańczą i listkami mięty. Nie zapomnijcie o świeżych kwiatach!
Na dole czeka na Was małe zadanie :) 
I was wondering what kind of present would surprise my mom most. A book or a CD, flowers, jewellery.. but all of those things seemed to be so boring and unoriginal... and finally I came up with the great idea! 'I'll make a delicious breakfast for my mommy!' - that's what I thought. It's very hard to buy a necklace or clothes which will suit perfectly your mother, but you exactly know what your mom loves to eat! Make a cake - it's my first time I've ever made a spinach cake, which is absolutely delicious (you can find the recipe there, but I'm afraid you may have a little problem with polish language). Not only it tastes wonderful, but also looks interesting. I cut a watermelon into tiny slices, but you can use every kind of fruit you want to. What's more, I prepared toasts with rucola salad, Italian ham, cheese and tomatoes. The best to drink is a sparkling water with lemon and orange slices with fresh mint. Don't forget to buy fresh flowers! Enjoy your Mother's Day! 






Nivea przygotowała świetną kampanię #MomWasRight właśnie z okazji Dnia Mamy. Przedstawione w niej kobiety z różnych zakątków świata opowiedziały, czego nauczyła ich mama. Wzruszyłam się oglądając ten film. A Ciebie? Czego nauczyła Twoja mama? Obejrzyj poniższy klip, a następnie napisz w komentarzu 3 rzeczy, które jej zawdzięczasz! Czekam na Wasze kreatywne komentarze! :)


post sponsorowany przez Nivea