10/19/2016

Niczego się nie wstydzę


Począwszy od słynnej grzywki, takiej na bok, pamiętnego motywu galaxy, kończąc na tak absurdalnych rzeczach jak celowe pisanie z błędami, czy słuchanie Camp Rock ze łzami w oczach i ukłuciem w sercu. Ten, kto znał kombinację dwukropka i trójki, czy liter x i d uchodził za prawdziwego wirtuoza klawiatury. A dowód prawdziwej przyjaźni? Oczywiście, że ckliwy obrazek z Kwejka udostępniony na tablicy przyjaciółki. Żeby tylko jeden. 

10/14/2016

Jesienny bunt przeciwko tumblrowi i Pampkin Spajs


O nie, nie mamy co się oszukiwać, jesień wcale nie wygląda tak fancy jak wszystkim się wydaje. Albo chciałoby się wydawać. To nie kubek ze Starbaksa z Pampkin Spajs za całe 15,90, ani spacery w uroczym płaszczyku w żółto-pomarańczowym słońcu, którego ciepło przywołuje ostatnie dni lata, jeszcze z chłopakiem (bo wiadomo, że wszyscy rozstają się właśnie jesienią). Też nie "kocyk, kubek z herbatą, aromatyczne świeczki i tumblr" - wizja świetnie znana wszystkim, choć równie skutecznie wyprana z uroku, zabijająca wszelkie zalążki nadziei na oswojenie jesieni. No dobra, jesień to i czarne golfy, ale czarnym golfom wybaczamy ok? Prawdziwe jesienne realia to plucha i wiatr. Możesz podnieść to jeszcze do czwartej potęgi i pomnożyć razy pięć, żeby oddać powagę jesiennego dramatu. 

9/24/2016

O prostocie szczęścia


Jeszcze kilka dni i powoli można by zacząć przypuszczać, że umarłam. Żadnych oznak życia w mediach społecznościowych, no może prócz pojedynczych przebłysków na Snapie, z dnia w Pradze. A wszystko to spowodowane tym, że ostatnie sześć dni spędziłam daleko od domu, czasem nawet dalej niż 500km, na wycieczce szkolnej. Już wypowiadając te dwa ostatnie słowa, czujesz w ustach smak lekko suchej bułki z taką ilością masła, o której nie śniło Ci się przez cały rok. Prócz tego gdzieś dobiega Cię pobrzmiewające echo głośnego, szczerego śmiechu, a ciało przeszywa wspomnienie lodowatej ulewy, która zaskoczyła Was w środku głuchego lasu. 

9/07/2016

Jak pokochać poranki o 6:04?


Kiedy się budzę (a raczej obudzić się m u s z ę. Z własnej woli posuwać się do takich poświęceń? Za żadne skarby) jeszcze przed wschodem słońca poważnie zastanawiam się, która z trzech wizji w końcu się ziściła. Pierwsza, wbrew pozorom, najbardziej optymistyczna, że mój telefon zdecydował się zbuntować i zupełnie przypadkowo budzi mnie w środku nocy. No bo czemu nie? Ale wówczas mogę w spokoju wyłączyć budzik i dalej tonąć w błogiej nieświadomości, bez większych oporów, momentalnie moje powieki przysłania gęsta mgła, ciało przygasa. To jest jeszcze lepsze niż wszystko, co darmowe. Choć wiem, że Zosia (uwielbiająca kombinację tychże liter, powtórzmy zatem raz jeszcze - d a r m o w e) wyrazi sprzeciw. Chyba nawet lepsze niż lunch w ulubionej knajpie. Pierwsze płatki śniegu we włosach. O, albo i świeże kwiaty. Druga opcja jest taka, że to już Ten Dzień, Ta Godzina, Ten Moment, a za parę chwil czeka nas koniec ludzkości. I kiedy jesteś przekonany, że nic już Cię nie zaskoczy, uwierz mi, jest coś, na co nie jesteś gotowy. Pora zerwać się z łóżka, w końcu już 4:50. Gdzie Twój entuzjazm? Przecież 7:30 to idealna godzina na rozpoczęcie lekcji. Mimo, że to tylko jeden jedyny dzień w tygodniu, doskonale znasz to uczucie i wiesz, o czym mówię. Zdajesz sobie sprawę, jaki to koszmar, kiedy dojazd do szkoły kosztuje Cię godzinę błogiego snu. Wtedy też zastanawiasz się, co robiłeś wczoraj do 11 i dlaczego twój mózg akurat wtedy zwiększa swoją produktywność dziesięciokrotnie. 

8/25/2016

#WEGEKUCHNIA: 5x szybkie wegańskie śniadanie


To słowa, przed którymi wciąż wszyscy się bronią: zaraz zacznie się szkoła. A razem z nią poranne przejażdżki metrem, tłoki w tramwajach, niekończący się pośpiech, śniadania jedzone w biegu, bądź niejedzone wcale. Sama nie wierzę, że to mówię, ale wiecie co? Naprawdę za tym tęskniłam. 
Czymś co znacząco wpływa na moje samopoczucie w ciągu dnia jest właśnie śniadanie. Uwielbiam je celebrować, nie zważając na to, że zostało mi 10 minut do wyjścia. Jakby to była najważniejsza pora w ciągu dnia. Bo jest, no nie? Gdybym miała możliwość, nie wychodziłabym z kuchni, a blog przemieniłby się w całkowicie poświęcony moim eksperymentom w kuchni. Dzięki temu wpisowi, możecie poczuć się, choć przez chwilę, gdyby tak było. Wybrałam 5 superszybkich, turbopysznych i przede wszystkim megazdrowych (#veganfriendly) pomysłów na śniadania. Świetnie sprawdzą się przed szkołą, do szkoły, po szkole na lunch, albo nawet wtedy, kiedy chcesz popisać się przed znajomymi swoimi umiejętnościami. Potwierdzone info. To również pięć kroków do zakochania się w wegetarianiźmie/weganiźmie.