9/24/2016

O prostocie szczęścia


Jeszcze kilka dni i powoli można by zacząć przypuszczać, że umarłam. Żadnych oznak życia w mediach społecznościowych, no może prócz pojedynczych przebłysków na Snapie, z dnia w Pradze. A wszystko to spowodowane tym, że ostatnie sześć dni spędziłam daleko od domu, czasem nawet dalej niż 500km, na wycieczce szkolnej. Już wypowiadając te dwa ostatnie słowa, czujesz w ustach smak lekko suchej bułki z taką ilością masła, o której nie śniło Ci się przez cały rok. Prócz tego gdzieś dobiega Cię pobrzmiewające echo głośnego, szczerego śmiechu, a ciało przeszywa wspomnienie lodowatej ulewy, która zaskoczyła Was w środku głuchego lasu. 

9/07/2016

Jak pokochać poranki o 6:04?


Kiedy się budzę (a raczej obudzić się m u s z ę. Z własnej woli posuwać się do takich poświęceń? Za żadne skarby) jeszcze przed wschodem słońca poważnie zastanawiam się, która z trzech wizji w końcu się ziściła. Pierwsza, wbrew pozorom, najbardziej optymistyczna, że mój telefon zdecydował się zbuntować i zupełnie przypadkowo budzi mnie w środku nocy. No bo czemu nie? Ale wówczas mogę w spokoju wyłączyć budzik i dalej tonąć w błogiej nieświadomości, bez większych oporów, momentalnie moje powieki przysłania gęsta mgła, ciało przygasa. To jest jeszcze lepsze niż wszystko, co darmowe. Choć wiem, że Zosia (uwielbiająca kombinację tychże liter, powtórzmy zatem raz jeszcze - d a r m o w e) wyrazi sprzeciw. Chyba nawet lepsze niż lunch w ulubionej knajpie. Pierwsze płatki śniegu we włosach. O, albo i świeże kwiaty. Druga opcja jest taka, że to już Ten Dzień, Ta Godzina, Ten Moment, a za parę chwil czeka nas koniec ludzkości. I kiedy jesteś przekonany, że nic już Cię nie zaskoczy, uwierz mi, jest coś, na co nie jesteś gotowy. Pora zerwać się z łóżka, w końcu już 4:50. Gdzie Twój entuzjazm? Przecież 7:30 to idealna godzina na rozpoczęcie lekcji. Mimo, że to tylko jeden jedyny dzień w tygodniu, doskonale znasz to uczucie i wiesz, o czym mówię. Zdajesz sobie sprawę, jaki to koszmar, kiedy dojazd do szkoły kosztuje Cię godzinę błogiego snu. Wtedy też zastanawiasz się, co robiłeś wczoraj do 11 i dlaczego twój mózg akurat wtedy zwiększa swoją produktywność dziesięciokrotnie. 

8/25/2016

#WEGEKUCHNIA: 5x szybkie wegańskie śniadanie


To słowa, przed którymi wciąż wszyscy się bronią: zaraz zacznie się szkoła. A razem z nią poranne przejażdżki metrem, tłoki w tramwajach, niekończący się pośpiech, śniadania jedzone w biegu, bądź niejedzone wcale. Sama nie wierzę, że to mówię, ale wiecie co? Naprawdę za tym tęskniłam. 
Czymś co znacząco wpływa na moje samopoczucie w ciągu dnia jest właśnie śniadanie. Uwielbiam je celebrować, nie zważając na to, że zostało mi 10 minut do wyjścia. Jakby to była najważniejsza pora w ciągu dnia. Bo jest, no nie? Gdybym miała możliwość, nie wychodziłabym z kuchni, a blog przemieniłby się w całkowicie poświęcony moim eksperymentom w kuchni. Dzięki temu wpisowi, możecie poczuć się, choć przez chwilę, gdyby tak było. Wybrałam 5 superszybkich, turbopysznych i przede wszystkim megazdrowych (#veganfriendly) pomysłów na śniadania. Świetnie sprawdzą się przed szkołą, do szkoły, po szkole na lunch, albo nawet wtedy, kiedy chcesz popisać się przed znajomymi swoimi umiejętnościami. Potwierdzone info. To również pięć kroków do zakochania się w wegetarianiźmie/weganiźmie. 

8/08/2016

Miłość w czasach Tindera


Ja już to widziałam. Ty też. A nawet jeśli nie, nic nie szkodzi, bo i tak znasz ciąg dalszy tego scenariusza. Za każdym razem wygląda to (mniej więcej) w ten sam sposób. Nie raz po prostu w innej otoczce, ale przesłanie wciąż jest to samo: nie gap się w telefon, bo a) rozjedzie Cię tir b) tir rozjedzie Twoja młodszą siostrę c) stado dzików napadnie Was obie d) powróć do punktu a, bo i tak czyha na Ciebie śmierć, jeśli nie oderwiesz się od telefonu. I wiesz co? Nic bardziej nie działa mi na nerwy. 

8/02/2016

Pomysł na urodziny Przyjaciółki cz. 4


Album /pokazywałam go, o właśnie tu/ to wciąż za mało, choć wiadomo, że nie o wartość materialną, a sentymentalną chodzi.  I prócz przystrojonej girlandą i balonami (których przypadkowa eksplozja mało co nie spowodowała nagłego zawału serca starszej sąsiadki. Biedna myślała, że to wybuch gazu...) klatki schodowej, truskawkowego "szampana", świeżych kwiatów stojącymi przed drzwiami, oczekującymi na powrót z wakacji Julki, nie zaplanowałyśmy niczego. Brakowało nam w organizacji tej niespodzianki elementu zaskoczenia. Coś nie grało. Terminy wyjazdów każdej z nas kompletnie się nie pokrywały. To miało zakończyć się katastrofą. Ale przecież nie mogło. 

Na Ten Jeden Wieczór uwierzyłam w nasz geniusz.