8/02/2016

Pomysł na urodziny Przyjaciółki cz. 4


Album /pokazywałam go, o właśnie tu/ to wciąż za mało, choć wiadomo, że nie o wartość materialną, a sentymentalną chodzi.  I prócz przystrojonej girlandą i balonami (których przypadkowa eksplozja mało co nie spowodowała nagłego zawału serca starszej sąsiadki. Biedna myślała, że to wybuch gazu...) klatki schodowej, truskawkowego "szampana", świeżych kwiatów stojącymi przed drzwiami, oczekującymi na powrót z wakacji Julki, nie zaplanowałyśmy niczego. Brakowało nam w organizacji tej niespodzianki elementu zaskoczenia. Coś nie grało. Terminy wyjazdów każdej z nas kompletnie się nie pokrywały. To miało zakończyć się katastrofą. Ale przecież nie mogło. 

Na Ten Jeden Wieczór uwierzyłam w nasz geniusz.

Pomysł 
Film. Choć w 95% moje oczekiwania wobec efektu końcowego, nijak się mają do rzeczywistości, podjęłam próbę. Nie zapomnę, jak zalała nas niespodziewana fala świeżych pomysłów, mimo, że z pisaniem scenariuszy każda z nas miała nikłe doświadczenia. Pamiętam też jak w mojej głowie rodziły się koleje wizje, jak czułam na skórze klimat tego filmu, widziałam półmrok wąskiego korytarza, ostre spojrzenie głównego bohatera, starą filiżankę z niedopitą kawą, przydymione kolory.


Fabuła
Sama fabuła filmu jest mocno absurdalna - widz zostaje postawiony przed faktem dokonanym i wciągnięty w trwające śledztwo. Nie wie kim są poszczególne osoby, nie ma też pojęcia, o kogo chodzi. Jedyne, co jest w stanie odczytać to wyraźnie skontrastowany stosunek każdej z nich do zaginionej. Na każdą pada cień podejrzenia. I kiedy wszystko zaczyna się układać w logiczną całość, układanka rozsypuje się i pasujących puzzli trzeba szukać od nowa. Detektyw o nieujawnionej twarzy trafia na kolejne poszlaki, zbiera dowody, przesłuchuje kolejną osobę i oczywiste okazuje się to, kogo wszyscy szukają. Nagle każdy fragment opowieści znajduje swoje połączenie i rozpoczyna się wyścig z czasem. Dowiaduje się, że zaginiona bohaterka wylatuje za godzinę. Spróbuj wyobrazić sobie miny ludzi na Dworcu Centralnym czy Lotnisku w Modlinie, na widok biegającego tajniaka w płaszczu do kostek i czarnym kapeluszu :') Detektyw pościg przegrywa i pod koniec dowiadujemy się, dokąd uciekła zaginiona. 

Odejście naszej przyjaciółki do innej szkoły (bo był to czas wyboru liceum) jako nieodwracalna decyzja, samotna podróż z biletem w jedną stronę, ucieczka, ale też nieoczywista zagadka, przez którą nic nigdy nie będzie takie same. 


Wielka premiera i seans filmowy
Wszystko to, opowiedziane w gigantycznym skrócie jest jedynie wstępem do tej historii. Bo nie chciałyśmy tak po prostu wręczyć Julce filmu na płycie. Stąd pomysł zorganizowania wielkiej filmowej premiery. Wynajęcie kameralnej sali kinowej przerosło nasze możliwości finansowe, więc czemu by nie stworzyć własnej? Uczestniczyło w tym więcej ludzi niż ktokolwiek śmiałby przypuszczać. Julka, Ty też. Seans zorganizowałyśmy w sali, w której mam lekcje śpiewu, a film odtworzyłyśmy na rzutniku kumpla. Do tego specjalnie zaprojektowane pudełka na popcorn, coca-cola i Julka prowadzona do miejsca seansu z zasłoniętymi oczami. I wszystko to w dniu dokładnie miesiąc po kalendarzowych urodzinach. 

Jeżeli ten pomysł na urodziny Twojej Przyjaciółki jeszcze nie skradł Twojego serca, 
to nie wiem, co innego może. 

*Filmu nie mogę Wam pokazać ze względów osobistych - jest naszpikowany żartami sytuacyjnymi znanymi jedynie w naszym środowisku, padają w nim też nazwiska :) Ale pocieszę Was kilkoma zdjęciami. 




2 komentarze:

Anga pisze...

Kurczę, czemu nie jesteś moją przyjaciółką? Takie urodziny to musi być totalnie niezapomniane przeżycie!
Ale teraz żałuję, że przegapiłam wszystkie osiemnastki swoich przyjaciół... Inna sprawa, że każda z moich przyjaciółek jest z totalnie z innego środowiska, niemniej twoje pomysły są genialne! A ten to najbardziej!!!

twins pisze...

Genialny pomysł!
lifeoftwinss.blogspot.com

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Komentarze nie są moderowane. Pamiętaj o kulturze wypowiedzi.