9/07/2016

Jak pokochać poranki o 6:04?


Kiedy się budzę (a raczej obudzić się m u s z ę. Z własnej woli posuwać się do takich poświęceń? Za żadne skarby) jeszcze przed wschodem słońca poważnie zastanawiam się, która z trzech wizji w końcu się ziściła. Pierwsza, wbrew pozorom, najbardziej optymistyczna, że mój telefon zdecydował się zbuntować i zupełnie przypadkowo budzi mnie w środku nocy. No bo czemu nie? Ale wówczas mogę w spokoju wyłączyć budzik i dalej tonąć w błogiej nieświadomości, bez większych oporów, momentalnie moje powieki przysłania gęsta mgła, ciało przygasa. To jest jeszcze lepsze niż wszystko, co darmowe. Choć wiem, że Zosia (uwielbiająca kombinację tychże liter, powtórzmy zatem raz jeszcze - d a r m o w e) wyrazi sprzeciw. Chyba nawet lepsze niż lunch w ulubionej knajpie. Pierwsze płatki śniegu we włosach. O, albo i świeże kwiaty. Druga opcja jest taka, że to już Ten Dzień, Ta Godzina, Ten Moment, a za parę chwil czeka nas koniec ludzkości. I kiedy jesteś przekonany, że nic już Cię nie zaskoczy, uwierz mi, jest coś, na co nie jesteś gotowy. Pora zerwać się z łóżka, w końcu już 4:50. Gdzie Twój entuzjazm? Przecież 7:30 to idealna godzina na rozpoczęcie lekcji. Mimo, że to tylko jeden jedyny dzień w tygodniu, doskonale znasz to uczucie i wiesz, o czym mówię. Zdajesz sobie sprawę, jaki to koszmar, kiedy dojazd do szkoły kosztuje Cię godzinę błogiego snu. Wtedy też zastanawiasz się, co robiłeś wczoraj do 11 i dlaczego twój mózg akurat wtedy zwiększa swoją produktywność dziesięciokrotnie. 

Pomyśl, jak bardzo do myślenia daje pierwsza taka pobudka od kilku dobrych miesięcy (należę do tych, którzy zbytnio się nie fatygują). I wiecie co? To jedna z piękniejszych rzeczy na świecie. No, może pomijając te pierwsze kilka minut, kiedy ciało wciąż podpowiada Ci, że to na pewno nieodpowiednia pora. 

Pięknie jest pozwolić sobie na dziewięć minut drzemki, które kurczą się szybciej niż nawet zdążysz na dobre zamknąć oczy. Pięknie jest założyć futrzane skarpetki, przyrzucić bluzę na gęsią skórkę. A jeszcze piękniej zatrzymać się, prawdopodobnie pierwszy, a zarazem ostatni raz w ciągu dnia, wyjrzeć przez okno, dosłownie przez chwilę i obserwować. Patrzeć jak zupełnie obcy Ci ludzie gdzieś pędzą, którzy rozmyślają i nerwowo przeliczają, czy zdążą na swój pociąg. Ten facet w granatowym garniturze albo ta dziewczyna, której subtelny uśmiech dostrzegasz mając jeszcze lekko zmrużone oczy. O, albo kobieta, która każdego poranka, mniej więcej o tej samej porze użera się ze swoim niesfornym szczeniakiem. Zastanowić się dokąd biegną, kim są i o czym marzą. Dostrzec w nim coś więcej niż maleńkie mróweczki w skali wszechświata. 

Powodów, żeby je pokochać jest tyle samo, co tych, by je znienawidzić. Zapach świeżo zmielonej kawy i lekko słodka pianka z mleka na wargach. Kojąca cisza w jeszcze śpiącym domu. Delikatny powiew chłodnego wiatru, opływający twoje włosy, który potrafi zepsuć tę idealną fryzurę. Promienie słońca niewinnie przedzierające się przez gałęzie drzew. Usłyszeć, jak świat budzi się do życia. W takich momentach zauważam, ile mnie omija, kiedy przesypiam połowę dnia. 

A teraz nastaw budzik i wyjdź jutro z domu o wschodzie słońca. Jedyne, co musisz zrobić, żeby doświadczyć piękna, to tylko sobie na to pozwolić. 

7 komentarzy:

Julie Krzem pisze...

Świetnie napisane! Dziękuję, że nie zrezygnowałaś z bloga, bo naprawdę masz talent. Dzięki Tobie mam ochotę wstać jutro trochę wcześniej niż zwykle i już nie mogę doczekać się poranka! Jeszcze raz dzięki :)

inspireblue pisze...

Piękny tekst. Napisany lekko i mądrze, chce się w życiu teraz zrobić coś więcej :)

Unknown pisze...

Ale fajoski tekst, serio ! Jestem pod ogromnym wrażeniem Basia! 😉

Unknown pisze...

Ale fajoski tekst, serio ! Jestem pod ogromnym wrażeniem Basia! 😉

Monika Wyszyńska pisze...

Na szczęście ostatnio nie mam kłopotów ze wstawaniem, chociaż jeszcze niedawno był to dla mnie duży problem. Ostatnio jednak udało mi się pokochać poranki i wolę wstać wcześniej niż muszę, żeby upajać się magią świtu.

MoccaMonica blog

Anga pisze...

Raz w tygodniu? Mogę nacieszyć się magią. Pozostałe cztery? Czy ludzie, którzy układają plany lekcji naprawdę nie mają ludzkich odruchów?!
Poza tym to ładnie napisany post, mimo, że wschodem słońca najlepiej cieszy się ze świadomością, że po całej uroczej chwili można znowu iść spać ;)

Karolina Kalina pisze...

Twoje posty są niezwykle interesujące i bardzo mądrze napisane, podziwiam!
MÓJ BLOG - KLIK

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Komentarze nie są moderowane. Pamiętaj o kulturze wypowiedzi.