7/20/2016

Nikt Ci tego nie powie, czyli słów kilka o liceum


Niewiele pamiętam z podstawówki. Z jej pierwszych lat prawie nic. Sięgam pamięcią do tych czasów, próbuję odkopać mocno zakurzone, wyblakłe wspomnienia i coraz bardziej smuci mnie to, w jakim kierunku gna dzisiejszy świat. Przypominam sobie, jak podkradałam kamerę rodzicom, pisałam scenariusze i nagrywałam wiadomości. Albo jak z dwiema koleżankami wydałam numer własnej "gazety". Albo z jakim przejęciem opowiadało się o pierwszych miłościach. Ta do aktorów wczesno-Disneyowskich filmów też się liczy, dobra? Teraz dzieciaki raczą wystawić głowę sprzed komputera, kiedy akurat za rogiem ich domu pojawił się nowy Pokemon. Dalej - nie. Dalej się nie opłaca. Czasem miewam odczucia, że urodziłam się o pół wieku za późno. Po cichu marzę o chwili, w której świat w końcu się zmęczy i przerwie bieg w tym wielkim maratonie. Temat czasu w ujęciu współczesności jest mi tak bliski i na tyle szeroki, że mogłabym rozwodzić się nad nim godzinami. 



Pamiętam jeszcze jak będąc w pierwszej klasie gimnazjum definiowałam dorosłość - L i c e a l i ś c i. Marzyłam, że będę chodzić w obcasach, codziennie malować kreskę na powiece i w końcu wtedy wszyscy będą zwracać się do mnie per pani. Cóż, spełniło się właściwie tylko jedno, bo obcasy to ostatnie buty, o których mam ochotę myśleć, kiedy wiem, że codziennie czeka mnie sprint do metra, a niekiedy w sklepach jestem brana za koleżankę mojej młodszej siostry. Także no. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż moje wyobrażenia. Jako, że miałam już rok, by skonfrontować swoje oczekiwania, a Ty oficjalnie wiesz już, gdzie spędzisz trzy najbliższe (i najpiękniejsze) lata swojego życia, chciałam podzielić się z kilkoma słowami, które MUSISZ usłyszeć zanim pochłonie Cię "nowe życie".

1. Nie obczajaj nikogo na fejsie.
Ani w żadnych innych miejscach w internetach. Nie wnioskuj. Nie oceniaj. Tutaj nie sprawdza się żadne przeczucie, wyczucie, ani nawet przepowiednie wróżbity Macieja. Po prostu - nie. Pod żadnym pozorem. Żad-nym. Nawet nie wiesz, jak Ci potem będzie głupio, kiedy swoje osądy skonfrontujesz z rzeczywistością.

2. Skrajności są fajne. 
Obawiałam się tego, że klasę przeważą a) "turbokujony" b) "turbomelanżowicze". Zawsze odnajdowałam się gdzieś pomiędzy. I nie chciałabym zakuwać tyle, że następnego dnia byłabym wśród nieżywych, ale nie chciałabym też mieć na tyle obfitych weekendów, że na początku każdego tygodnia, efekt byłby mniej więcej ten sam ;-) I nie chcę nikogo krzywdzić, wrzucając go do którejkolwiek z szuflad. Mają one jedynie pokazać gigantyczny kontrast i związane z nim gigantyczne obawy. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wielki wpływ na Ciebie będą miały obie te grupy, bez względu na to, z którą z nich (o ile w ogóle) się identyfikujesz. Jedni "ciągną" Cię do góry, nie pozwalają na to, abyś całkowicie sobie odpuścił, drudzy zaś rozluźniają atmosferę i kiedy powoli do klasy wkrada się cichy wyścig szczurów, przypominają, że kurcze, świat na tym się nie kończy, czasem możesz pozwolić sobie na więcej, odpuścić, zrobić coś później, lżej. Nie generalizuj. Nic prostszego.

3. To prawdopodobnie najfajniejsze lata Twojej młodości. 
O tym musicie przekonać się sami. Albo słuchając tej piosenki. Mikromusic jak zwykle trafnie.


4. Twój portfel będzie płakał. 
Ty również. Zwłaszcza jeżeli dookoła Twojej nowej szkoły jest pięć starbaksów, trzy piekarnie, cztery (wskazane by tanie) knajpy. W liceum już trochę mniej ochoczo będziesz nosić piękne, samodzielnie zrobione lunche - nie, to nie wiocha. Każdy propsuje. To chyba jeszcze większy szacuneczek na dzielni niż w gimnazjum. Ale jednak, każda dodatkowa minuta snu jest na wagę złota. Zatem choćbyś miał cały dzień głodować, wybierzesz te nieszczęsne 10 minut drzemki. Albo Twój portfel zapłacze, bo znów pobiegniesz na frytki naprzeciwko.

5. Nawet nie spodziewasz się, jak zmienisz się w 10 miesięcy
Nie, nie urośniesz 10 cm w ciągu pół roku, jak to bywało przed laty. O ile nie będziesz dzień w dzień zajadać ukochanych cynamonowych buł, przytyć też nie powinieneś, a przynajmniej nie jakoś spektakularnie. Zostaniesz wrzucony w nowe środowisko. Zacznie się uroczą integracją pod Poniatem :') A potem będzie już tylko lepiej. Nowi ludzie. Zupełnie nowi ludzie. Szkoła. Otoczenie. To wszystko będzie Cię kształtować. Zmieni się Twój styl, sposób postrzegania świata. Liceum to mieszanka ludzi kompletnie różnych, od których będziesz podświadomie czerpać, będą Cię inspirować, imponować Ci. Łapię się za głowę, kiedy patrzę na zdjęcia z września. Zmiany są naprawdę dobre.

Zakończę więc niczym moja mama, kiedy ja upieram się przy swoich racjach - jeszcze wspomnisz moje słowa.
I zazwyczaj, tak w 99% to ja przegrywam. 

11 komentarzy:

Patrycja Piankowska pisze...

Z pewnością są to cenne rady dla mnie, bo już w tym roku rozpoczynam naukę w liceum. Czy się sprawdzą? O tym sama się przekonam. :)

PIANKAOFSTYLE.BLOGSPOT.COM-KLIK!

Weronika pisze...

Cieszę się, że napisałaś ten post. Szkoda, że jesteśmy rówieśniczkami, bo ten wpis przydałby mi się w lipcu dwa tysiące piętnastego roku (tak, podglądałam ludzi na FB i wyciągałam błędne wnioski). Ja również rok temu rozmyślałam, jak to będzie. Bałam się, że nie znajdę nikogo w klasie, kto nadawałby na tych samych falach. Bardzo się myliłam. Okazało się, że większa część dziewczyn jest taka, jak ja. Owszem, druga połowa to szalone imprezowiczki, którym naprawdę zazdroszczę wytrzymałej wątroby, ale to nie przeszkadza w tym, by ze wszystkimi mieć dobre stosunki. Liceum to naprawdę najlepszy okres w życiu. Mogę to powiedzieć ze śmiałością po tych dziesięciu miesiącach. Tamtejsza atmosfera naprawdę zmienia człowieka. Osobiście dojrzałam do pewnych spraw, sprecyzowałam swoje poglądy, podszkoliłam się w kilku dziedzinach. Moja rada? Nie panikować! Nauki nie jest zbyt wiele, bo dokładnie tyle, ile w gimnazjum. W końcu pierwsza klasa to jedna wielka powtórka. Dopiero w drugiej zaczyna się jazda. Ale, zdarzą się czasem wpadki. Każdemu może podwinąć się noga, a co za tym idzie, nie należy płakać z powodu gorszej oceny. Można je w końcu poprawiać, a i nauczyciele są wyrozumiali, więc z ponownym przystąpieniem do jakiegoś testu nie będzie problemu. Co jeszcze mogę powiedzieć? O, warto być sobą. Pierwszego września każdy próbuje wypaść jak najlepiej. W powietrzu wisi drętwa atmosfera. Wszyscy miło się do siebie uśmiechają, wstydliwie podpytują o imię. Z boku wygląda to komicznie :) Byłam przerażona, że nigdy w życiu nie zapamiętam tych trzydziestu kilku nazwisk. A jednak. Już po miesiącu stosunki rozluźniają się, a klasa zaczyna dogadywać. W skrócie. Nie ma co się spinać. Głowa do góry! Pierwszy raz zawsze jest najgorszy, ale można poświęcić ten jeden dzień dla trzech lat pełnych niezapomnianych wrażeń. Za rok wszyscy wspomnicie moje (jak i Basi) słowa!

Infinitym M pisze...

Dziękuję, że napisałaś ten post. Po wakacjach zaczynam naukę w liceum i bardzo się boję, właśnie nowych ludzi itp. Z reguły jestem bardzo towarzyską osobą i mogę powiedzieć, że jestem trochę podekscytowana, ale strach robi swoje. Teraz uspokoiłaś mnie trochę i myślę, że mogę wejść tam pierwszego dnia z uśmiechem na twarzy, gotowa by zacząć podobno najlepsze trzy lata w moim życiu. Liceum wydaje się być ostatnim beztroskim przystankiem w moim życiu, bo później będę musiała sobie sama radzić. Więc zamierzam być sobą, wykorzystać to w 100% zarówno pod względem towarzyskim jak i naukowym. Dziękuję, że podzieliłaś się z nami Twoimi przemyśleniami. :) Miłego dnia :)

Me Amazing Bear pisze...

Post, na który czekałam! Właśnie w tym roku zaczynam naukę w liceum i mega się tym stresuję. Przechodzę z małego, 180-osobowego gimnazjum do ok. 500-osobowego liceum. To będzie duuuży szok. I niestety zdążyłam już wszystkich sprawdzić na fb haha Na szczęście z 30 osób w mojej klasie osobiście znam 10, więc na pewno nie będzie masakrycznie niezręcznie. Jedyne czego się obawiam to wzrok starszych klas. Wiem, że część normalnie podchodzi do tych młodszych, ale niektórzy tylko patrzą z politowaniem i rzucają zgryźliwe uwagi. Mam nadzieję, że wszystko okaże się lepsze niż to przewiduję haha :)

Anna Paula pisze...

Bardzo przydatny post. Ja mam przed sobą ostatni rok w gimnazjum i bardzo się cieszę. Jednak myśl o liceum mnie przeraża, a zarazem ekscytuje. Twoje uwagi są bardzo pomocne i jak na tą chwilę czuję większy wewnętrzny spokój.
annestyle15.blogspot.com

Weronika Hejman pisze...

Właśnie idę do gimnazjum. Miałam już spotkanie klasowe i naprawdę ludzie są zupełnie inni. Dziwnie tak mówić po jednym spotkaniu, ale różnicę zauwazyłam. Kiedy moja siostra szła do liceum, jej wychowawczyni z gimnazjum powiedziała, że pewnie w liceum znajdzie ludzi na "swoim poziomie". Akurat w jej klasie były jakby to powiedzieć "typowi ludzie bez kultury, którzy oczekują wiele, ale nie robią nic, by to osiągnąć". Ja zaś miałam kilka osób w klasie, z którymi bardzo się zżyłam i nie chcę tracić z nimi kontaktu. Jednak wracając do spotkania... Myślałam, że w mojej klasie-> akademickim mat-fizie będą sami laureaci i "nerdy". A co się okazuje? Są to osoby, które tak jak ja nienawidzą biologii i mają życie towarzyskie i bardzo lubią przeróżne wypady. Mam nadzieję, że liceum będzie bardzo dobrze wspomnieniem. Nic tylko wykorzystać wakacje, które nie są niestety jakieś czadowe, ale cóż. A potem? Witamy wrzesień i zacznie się zrywanie nocek na zaliczenia przedmiotów "niepotrzebnych" :/ Powodzenia wszystkim w nowych szkołach, w obecnych szkołach, Korzystajcie z życia i uczcie się każdego dnia. świetnych wakacji. <3

http://weronika-hejman.blogspot.com/

Hair World pisze...

Najlepsze lata to zdecydowanie studia, nie liceum ;)

maryanne pisze...

Ehh czytam to z delikatnym uśmiechem na ustach. Pozostaje mi ostatni rok w liceum i już teraz czuję, że będę tęsknić za tym wszystkim. Za siedzeniem do 3 nad ranem przy biurku (i wmawiania sobie, że dam radę jeszcze się pouczyć), za imprezami w weekendy (po co odespać tydzień lub pouczyć się na zapas i mieć potem spokój?), za wspólnymi wypadami, pierwszymi razami z najlepszymi towarzyszami, za wszystkimi błędami, wpadkami, wyrzutami sumienia i małymi kłamstewkami rodzicom.
To naprawdę piękne czasy i do tych, którzy dopiero rozpoczną swoją przygodę w liceum - zazdroszczę Wam. Chciałabym przeżyć to jeszcze raz.

divirose.blogspot.com

Natka ! pisze...

Akurat po wakacjach idę do liceum, więc takie rady są bardzo pomocne :) Pozdrawiam!

lublins.blogspot.com

Karik Karolina pisze...

po wakacjach idę właśnie do liceum, i szczerze jakoś się tego nie obawiałam, ale dzisiaj zaczęłam się bardziej w to zagłębiać i trochę się stresuję, ale myślę (a przynajmniej mam nadzieję) że będzie lepiej niż w gimnazjum
też zawsze jestem po środku tych dwóch grup, chociaż bliżej mi chyba do turbomalenżowiczów haha :D jak mam wybrać czy się uczyć na dobrą ocenę, czy wyjść na imprezę to zdecydowanie wybieram drugą opcję, nawet jeżeli mam dostać 1 ze sprawdzianu :D aczkolwiek oceny mam raczej dobre, więc myślę, że uda mi się to jakoś ze sobą godzić
mam nadzieję że również się zmienię, ale na dobre oczywiście :) chciałabym również poznać jakieś fajne osoby :)
http://karik-karik.blogspot.com/

mmartynw girl pisze...

W tym roku idę do klasy drugiej gimnazjum, więc mam jeszcze "trochę" czasu, chociaż wiem, że minie on w zadziwiającym tempie (szczególnie z moją klasą!).
Post bardzo przydatny, sama chętnie go przeczytałam i jestem pod ogromnym wrażeniem, naprawdę przydatne!
Teraz, Twój blog jest przegenialny, ma wiele przydatnych treści! Chociaż przed "metamorfozą" również uwielbiałam czytać Twoje notki. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy!
W wolnym czasie zapraszam do mnie ;)
http://mmartnw.blogspot.com/

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Komentarze nie są moderowane. Pamiętaj o kulturze wypowiedzi.